Pojechałam z ciotką po Kaspra do szpitala. Po drodze zaczęłam z nią rozmawiać o mieszkaniu z Maksem. Ma początku nie był za tym pomysłem, twierdziła, że to za szybko i boi się o jakieś dziecko. Zapewniłam, że nie jestem taka co to od razu tylko jednego chce, a później "ups". Nie przekonałam ją, dopiero wracając już do domu z Kasprem się zgodziła, ale tylko na tydzień...dziwne. Ale to zawsze coś, a później już na zawsze razem.
***
Poszłam z kuzynem do skateparku, gdzie miałam nadzieje na spotkanie mojego ukochanego.
***
Odwzajemniłam gest.
- Mam dla ciebie wiadomość...ciotka się zgodziła.
Maks?
Brak komentarzy
Prześlij komentarz