Podnieśliśmy się z krzeseł widząc ordynatora.
- I jak? - spytałem.
- w porządku. Nic strasznego. Zostawimy go na noc na obserwację, teraz śpi, więc... nie zbyt można do niego wejść.
Skinęlismy głowami, lekarz odszedł.
- W ty jak się czujesz? - spytałem odgarniajac jej kosmyk włosów za ucho i zatrzymując dłoń na jej policzku.
Rose?
Brak komentarzy
Prześlij komentarz