***
Po południu byłem umówiony z Kasprem i Lukasem. Założyłem jeansy oraz t-shirt.
***
Na miejscu, był tylko Lukas, z dziesięć minut musieliśmy czekać na Kaspra. W końcu przyjechał, z jakąś dziewczyną. A no tak! Żalił się że jego kuzynka będzie z nim mieszkać i że wszędzie będzie musiał ją ze sobą targać.
- Sorka za spóźnienie, ale matka mnie zmusiła żebym wziął ją ze sobą. - prychnął a dziewczyna lekko speszona spuściła wzrok.
- Ooo, widzę że nawet jej swój stary rower odremontowałeś. - zaśmiał się Luk. - Słodko. - dodał.
- Ojciec jej odnowił. - prychnął.
- Może nas przedstawisz? - spytał Lukas.
- Nie, ona będzie tu czekać. Wrócimy za kilka godzin. - uśmiechnął się do niej wrednie i skoczył w dół, Lukas za nią.
Pokręciłem głową i westchnąłem głęboko, lubię go ale czasem zachowuje się jak skończony dupek.
- Jestem Maks. - przedstawiłem się i wyciągnąłem w jej stronę rękę.
- Rose. - odwzajemniła gest, jej dłoń lekko drżała. - Nie jedziesz z nimi?
- Obejdą się beze mnie. - uśmiechnąłem się lekko.
Mieliśmy zjechać na dół, jednak zauważyłem że Rose z przerażeniem patrzy w dół. Nic dziwnego, była to mega wysoka rampa.
- Lęk wysokości? - spytałem, pokiwała głową lekko zawstydzona. - Okej, mam pomysł.
Zsiedliśmy z rowerów, puściłem je w dół, złapałem dziewczynę za ręce i kazałem jej zamknąć oczy. Powoli zeszliśmy na dół.
- To co, może przejedziemy się nad Wisłę, posiedzimy, może lody, gofry czy coś? - zaproponowałem posyłając jej uśmiech i podnosząc oba rowery jednocześnie.
Rose?
Brak komentarzy
Prześlij komentarz