niedziela, 24 lipca 2016

Od Rose do Maksa

Po krótkim czasie do sypialni wszedł Maks, niósł tackę z (jak się łatwo można domyśleć) śniadaniem.
- Smacznego, kochanie. -mrugnął do mnie.
- Dziękuję "Romeo". -bałam mu buziaka i zaczęliśmy jeść.
***
Po południu miałam być już u cioci.

Maks?

Od Maksa do Rose

Nagle usłyszałem, że Rose schodzi po schodach. Zostawiłem wszystko i nim zdążyła wejść do kuchni, zatrzymałem ją.
- No hej, wyspałaś się? - uśmiechnąłem się.
- Całkiem. - odwzajemniła gest. - Co robisz?
- Niespodziankę, wracaj do łóżka. - mrugnąłem.
Pocałowałem ją krótko, poszła do góry a ja dokończyłem śniadanie. Wszystko ułożyłem na tacce i ruszyłem do sypialni.

Rose?

Od Rose do Maksa

Kiedy się obudziłam Maksa nie było już w łóżku. Westchnęłam smutno, a miałam nadzieję, że zobaczę go jak tylko się obudzę...Wstałam niechętnie z łóżka, było całkiem chłodno, więc ubrałam na siebie jeszcze bluzę. Nagle poczułam śliczny i kuszący zapach. Zeszłam po schodach na dół i i zobaczyłam, że Maks coś przygotowuje w kuchni...

Maks?

Od Maksa do Rose

- Mhm. - mruknęłam przytulajac ją.
Nie trzeba było dużo czasu, abyśmy zasnęli.
***
Rano obudziłem się pierwszy, po cichu poszedłem do kuchni zrobić dla Rose romantyczne śniadanie.

Rose?

Od Rose do Maksa

Całując Maksa, zaczęłam szukać ręką pilota. Gdy go znalazłam wyłączyłam telewizor, w pomieszczeniu zrobiło się ciemno, jedynie światło latarni wpadało ukradkiem, przez okno. Powoli przykryłam nas kołdrą i jeszcze raz pocałowałam chłopaka.
- Skoro w telewizji nie ma nic ciekawego -nie musiałam sprawdzać więcej kanałów, aby to wiedzieć- to co, idziemy spać? -oparłam głowę o jego obojczyk.

Maks? <3

Od Maksa do Rose

Unioslem lekko brew do góry, nadal nie rozumiejąc. Rose wybuchnela śmiechem i pocałowała mnie, odwzAjemniłem gest.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Bo w cale nie jest straszny...kto w ogóle zaliczył to coś do horrorów?
- A kumasz, o co chodzi?
- Taa...znajomi jadą na koncert, zepsuł im się samochód ta czarna z chłopakiem idą szukać mechanika czy coś. Blondyna ze swoim chłopakiem zostają w samochodzie, jest jeszcze brat czarnej i jego kolega, ale oni później dołączają do tych co są teraz w mieście. Psychopata zabija chłopaka blondyny, a teraz chce zabić tą dziewczynę. Nudy. -stwierdziłam.

Maks?

Od Maksa do Rose

Leciał jakiś horror, Rose wydawała się być zaciekawiona.
- Nic nie rozumiem... - Westchnąłem niezadowolony.

Rose?

Od Rose do Maksa

Przechodząc obok Lukasa, poczułam mdłości. Na myśl tego co mi robił ostatnim razem, robiło mi się niedobrze. Chwyciłam mocniej rękę Maksa. Poszliśmy dalej.
***
Jutro miałam wrócić do domu ciotki, na tydzień, aż do osiemnastki. Powiedziała, że szykuje dla mnie niespodziankę...no i chciałaby te ostatnie dni mieć mnie przy sobie...
Nie pakowałam rzeczy, które miałam u Maksa. Jedynie szczoteczkę do zębów i szczotkę do włosów schowałam do kosmetyczki, ponieważ jeszcze tu wrócę, a u ciotki zostało wiele moich ubrań. Leżeliśmy z Maksem w łóżku i oglądaliśmy telewizję.

Maks? <3

Od Maksa do Rose

Zmarszczyłem lekko brwi, a Rose mocniej złapała moją rękę. Przeszliśmy obok siebie bez słowa, jednak wiedziałem że ogladnal się za nami.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Oczywiście. -odpowiedziałam i wstałam z łóżka.
Maks chwilę po mnie, zawołał Alexa i poszedł przypiąć mu smycz do obroży. Wzięliśmy dla psiaka, jego piłkę.
***
Szliśmy przez park, trzymając się za ręce. Trochę przed nami biegł dumnie Alex z piłką w pysku. Nagle zza zakrętu, wyszedł Lukas. Przełknęłam głośno ślinę i odruchowo ścisnęłam wargi.

Maks?

Od Maksa do Rose

Bez zastanowienia odwzajemniłem każdy jej pocałunek. Niestety, po dłuższym czasie przerwała go, jęknąłem niezadowolony ale gdy się do mnie Przytuliła, uśmiechnąłem się i odwzajemniłem uścisk.
- Pójdziemy przejść się z Alexem? - zaproponowałem.

Rose?

Od Rose do Maksa

Przerwałam nasz pocałunek, odsuwając się od niego delikatnie.
- Jesteś rozpalony -położyłam dłoń na jago policzku, później na czole.
- Mówiłem, że to Twoja sprawka. -uśmiechnął się i znów pocałował.
Odwzajemniłam pocałunek, z chwilą bardziej namiętnie.

Maks? <3

Od Maksa do Rose

- Lepiej. - uśmiechnąłem się pod nosem, dalej jej przyglądając.
Po chwili usiadła na skraju łóżka, ubierając skarpetki. Złapałem ją za rękę i przyciągnąłem lekko do siebie, gdy się położyła pocałowałem ją namiętnie.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Już lepiej. -podeszłam do szafy, wyjęłam bieliznę, koszulkę i spodenki po czym zaczęłam się przebierać. Czułam na sobie wzrok Maksa, uświadomiłam sobie, że nie widział mnie jeszcze nagiej...jednak nie poczułam się zawstydzona tą sytuacją. Kontynuowałam ubieranie się.
- A ty, jak się czujesz?

Maks? <3

Od Maksa do Rose

Lekko zaspany otworzyłem jedno oko, widząc Rose uśmiechnąłem się pod nosem. Podniosłem się lekko i podparłem na łokciu.
- I jak się czujesz? - spytałem, wyglądała lepiej niż rano.

Rose?

sobota, 23 lipca 2016

Od Rose do Maksa

Kiedy się obudziłam był już wieczór. Maks spał, ostrożnie wstałam z łóżka i poszłam do łazienki wziąć prysznic.
Stałam długo, czujął jak cała choroba ze mnke spływa strumieniami wody. Wyszłam po jakimś czasie, owinęłam się w ręxznik i wróciłam do pokoju. Maks właśnie się obudził.

Maks?

Od Maksa do Rose

Również Odstawiłem miskę i Przytuliłem dziewczynę. Okrylem nas całych kołdrą, głowy również, Rose zaśmiała się delikatnie.
- Kocham cię. - szepnąłem.
- A ja ciebie. - odpowiedziała.
Chwilę po tym zasnelismy.

Rose?

Od Rose do Maksa

Rosół wyszedł nam świetnie.
***
Kiedy zjedliśmy wzięłam miskę od Maksa i położyłam na stoliku. Po czym wróciłam do chłopaka i położyłam się wygodnie, wtulając się w jego koszulkę.

Maks? <3

Od Maksa do Rose

Poszliśmy do kuchni, przygotowaliśmy sobie rosół, przed tym biorąc tabletkę na zabicie gorączki, żeby się lepiej poczuć. Nalałem zupy w dwa półmiski, wróciliśmy do pokoju. Okryliśmy kołdrą i zaczęliśmy jeść, walczyliśmy też telewizor, dziewczyna oparła się o mnie a ja delikatnie się usmiechnalem.

Rose?

Od Rose do Maksa

Uśmiechnęłam się delikatnie.
- A ja jeszcze dłużej.
Przymknęłam oczy, postanowiłam (pomimo bólu głowy) odprężyć się nieco. Co było całkiem łatwe, kiedy leżałam tak bardzo bardzo blisko Maksa.
***
Leżeliśmy tak do południa, oboje zgłodnieliśmy trochę. Poszliśmy do kuchni.

Maks? <3

Od Maksa do Rose

Uśmiechnąłem się i odwzajemniłem pocałunek, sprawiając go bardziej namiętnym. Rose ponownie wtuliła się we mnie, chowajac twarz w mojej koszulce, Przytuliłem ją również przyciągając jeszcze bliżej siebie.
- Mógłbym tak leżeć do końca życia... - stwierdziłem.

Rose? <3

Od Rose do Maksa

Zaśmiałam się.
- To muszę uważać, nie możesz się przecież spalić.
- Spokojnie, tak łatwo nie ulegnę spaleniu. -mrugnął.
Oparłam się na łokciu i pocałowałam go

Maks? <3

Od Maksa do Rose

Uśmiechnąłem się i odwzajemniłem uścisk.
- Wiesz co... Nie jesteś za dobrym aktorem. - zasmiala się delikatnie.
- Czemu? - spytałem udając ze nie wiem o co chodzi.
- Widzę, że też jesteś rozpalony.
- To ty mnie tak rozpalasz. - uśmiechnąłem się.

Rose? <3

Od Rose do Maksa

Nie chiałam, aby wstawał, złapałam go za koszulkę i przytuliłam.
- Rosół chętnie, ale teraz nie pozwolę Ci odejść. -dałam mu buziaka i mocniej przytuliłam. Choć czułam się cholernie źle, chciałam z nim być, chiałam czuć, że jest przy mnie.

Maks? <3

Od Maksa do Rose

Po pewnym czasie, gdzie się od siebie oderwaliśmy, Rose wtuliła się we mnie. Przytuliłem ją mocno.
***
Gdy się obudziłem, czułem się fatalnie. Bolała mnie głowa i chyba miałem gorączkę. Rose wyglądała tak samo.
- Źle się czuję... - mruknęła chowając twarz w mojej koszulce.
Nic dziwnego, wczoraj nieźle zmokliśmy i jeszcze w takiej pogodzie musieliśmy przepłynąć prawie całe jezioro... oboje się rozchorowaliśmy. Napisałem do ordynatora o urlop, zgodził się.
- To co, może zrobię ciepłego rosołku, tabletkę? - spytałem kładąc dłoń na jej czole, starając się ukrywać, że również czułem się okropnie. Również miała temperaturę.

Rose?

Od Rose do Maksa

Wpatrywałam się w jego oczy, w głąb...jakbym czegoś zachłannie szukała.
- Ja...Kocham Cię, przepraszam.
Maks pokonał dzielące nas milimetry i pocałaował mnie. Pierwsza myśl o pacałunku, ochydny język Lukasam w mojej jamie ustnej, druga myśl...MAKS. Odwzajemniłam pocałunek.

Maks?

Od Maksa do Rose

Po chwili westchnąłem lekko i pokręciłem głową. Wstałem a następnie ująłem jej twarz w dłonie, spojrzała mi w oczy, a ja jej.
- Nawet tak nie mów. Kocham cię najmocniej na świecie, jesteś całym moim życiem. Nie potrafię już żyć bez ciebie, nie chcę... kocham cię i nigdy nie przestanę. - wyznałem.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Przepraszam?! Za co? To ja pozwoliłam mu się pocałować, nie przejęłam się Tobą, pozwoliłam Ci odejść...dałam mu się...pocałować... -zamknęłam oczy- To ja przepraszam. Przepraszam. Zrozumiem jeżeli nie chcesz mnie już znać.
Wstałam i spojrzałam na niego. Klęczał przede mną, myślał pewnie o tym co mu powiedziałam....

Maks?

Od Maksa do Rose

Siedziałem bez ruchu, krople deszczu spływały po moich plecach oraz z kosmyków włosów. Nagle usłyszałem grzmot a zaraz po nich płacz. Podniosłem głowę i mrużąc lekko oczy, w deszczu dostrzegłem postać. Podeszła bliżej, Rose. Ona to chyba wszędzie mnie znajdzie... spojrzała na mnie i wybuchnęła płaczem, opadła na kolana zakrywając twarz dłońmi. Podszedłem do niej i uklęknąłem koło niej. Przyciągnąłem ją do siebie.
- Już dobrze, przepraszam... - szepnąłem.
Choćbym chciał, nie potrafię być na nią zły... a nie chcę. Za bardzo ją kocham, nie chcę żyć bez niej.

Rose?

Od Rose do Maksa

Źle się stało, że w ogóle przyszłam na tę imprezę. Chyba lepiej było zostać z Makaem w domu. Właśnie, Maks. Ostagni raz widziałam go jak wskoczył do wody, wychyliłam się za barierkę, aby zobaczyć gdzie jest i co z nim, ale nie wypływał.
- Spoko, uciekł jak tchórz, nie pierwszy raz. Nic mu nie będzie. -powiedział Lukas, podchodząc do mnie od tyłu i obejmując mnie w talii.
Poczułam jego ciepły oddech na szyi, po chwili jego usta, zmierzające ku górze. Zanim zareagowałam, obrucip mnie i znów pocałował, wpychał mi dosłownie język. A jego ręce znów wylądowały na moich pośladkach. Nie odwzajemniłam żadnego z jego gestów. Położyłam tylko jego dłonie na jego torsie, aby go od siebie odsunąć, ale mi się noe udało. A nawet przyniosło odwrotny skutek, Lukas włożył ręce pod moją sukienkę i przycisnął do barierki swym ciałem. Odsunęłam od niego głowę, jak tylko mogłam. Udało mi się sprawić, że nie czułam już jego języka tuż przy moim. Obrzydliwe...
- Zostaw mnie. -przerwał kolejnym pocałunkiem- zdążyłam tylko zabaczyć, że nie ma w pobliżu Kaspra.
Gdy zaczął dobierać się do dolnej części stroju, podniasłam lekko nogę i kopnęłam go w piszczel. Nareszcie oderwał się ode mnie i uklęknął, łapiąc się za nogę. Otarłam usta, czułam jakby były skarzone ochydną substancją (śliną Lukasa). Chłopak zwijał się z bólu. Kopnęłam go jeszcze raz, mocniej w nos. Opadł na podłegę, przytomny, ale jakby nie obecny. Nie wiedziałam co zrobić, więc wskoczyłam do wody. Zaczęło lać. A ja musiałam z tąd uciec, znaleźć Maksa. Przeprosić go. Nie byłam pewna czy mi wybaczy, czy w ogóle będzie chciał na mnie spojrzeć. Wypłynęłam na najbliższy brzeg. Sukienka przywarła mi do ciała, trudno...zaczęłam iść gdzieś w las.

Maks?

Od Maksa do Rose

Nie zbyt mi się to podobało, ale przecież nie mogę jej zabronić kontaktu z innymi. Tańczyli naprawdę długo, kiedy jednak zauważyłem że chłopak pocałował ją namiętnie a jego ręce powędrowały na jej tyłek, nie wytrzymałem. Odepchnąłem go od niej, tak, że upadł.
- Porąbało cię?! - warknął.
- Mnie? Chyba ciebie! Czemu całujesz moją dziewczynę?! - wykrzyczałem.
- Myślałem że między wami to nic poważnego. - uśmiechnął się wrednie po czym wstał. - Poza tym, nie sądzę żeby taka laska chciała takiego mięczaka. Nie wiem czy wiesz, ale twój Maksio popłakał się, jak go poprzednia laska zdradziła z jakimś pierwszym lepszym fagasem, bo i tak był lepszy niż ten frajer.
Zacisnąłem z całej siły pięści, gotowało się we mnie. Chciałem go uderzyć, jednak nim zdążyłem cokolwiek zrobić, choćby unieść rękę chłopak mnie wyprzedził. Dostałem z całej siły w nos, z którego poleciała krew. Lucas złapał się za rękę i pochylił z bólu cicho sycząc.
- W porządku? - spytała Rose, co gorsza nie mnie, tylko jego!
- Widać jaki z ciebie przyjaciel, pierdol się. - warknąłem na niego. - Widzę że obecnie nie istnieję. - skierowałem te słowa do Rose, cały czas trzymając zakrwawioną rękę przy zakrwawionym nosie.
Wstrzymałem oddech, bez słowa przeskoczyłem barierkę łodzi wskakując do wody. Nie wypłynąłem na powierzchnię, pod wodą popłynąłem wzdłuż jeziora. Nie chciałem, aby widzieli gdzie płynę. Niech się pomartwią. Pff, idiota ze mnie. Przecież nikt się nie będzie martwił, nikt nie potrzebuje już mnie. Wypłynąłem dopiero duży kawał od naszej łodzi na jakąś dziką plażę. Rozpętał się silny wiatr, a chwilę później zaczęło lać, niebo rozjaśnił piorun. Przeklnąłem pod nosem. Wszedłem głęboko w las i usiadłem pod jednym z drzew. Oby mnie pierwszy lepszy piorun pierdolnął. Ugh.
- Wczoraj najważniejszy, dziś już nieistotny... - mruknąłem pod nosem opierając głowę o kolana a dłonie kładąc na karku.
Zupełnie nie wiedziałem, gdzie jestem. Jeeej! Zgubiłem się, świetnie. Naprawdę, to nie sarkazm.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Ja za Tobą bardziej. -pocałowałam go namiętnie, co odwzajemnił.
- Obrzydliwi jesteście. -zajęczał Kasper i odwrócił się.
- Zamknij się. -rzuciłam tylko i znów pocałowałam chłopaka.
Lukas włączył muzykę. Zaczęliśmy tańczyć, następna była wolniejsza.
- Rose, zatańczysz ze mną? -Maks złapał mnie w talii i przyciągnął do siebie.
- Oczywiście. -przytuliłam się do niego i zaczęliśmy się kołysać.
***
- Rose? -Lukas wyciągnął dłoń w moją stronę, przy następnej wolnej.
Zaczęliśmy tańczyć...

Maks?

Od Maksa do Rose

Poszliśmy zamówić a później wraz z jedzeniem do stolika.
***
Kilka dni później, nad jeziorem miała być jakaś nieduża impreza. My z Rose, Lucasem i Kasprem postanowiliśmy zrobić swoją na mini jachcie, którego pożyczyliśmy od znajomego. Rose zapomniała spakować stroju, więc powiedziała że przyjedzie z Kasprem. My z Lucasem wszystko przygotowaliśmy. Ściągnąłem koszulkę zostając w samych kąpielówkach.

***
Po jakiś dziesięciu minutach na łódkę wszedł Kas, a więc była i Rose. Podszedłem do drabinek.
- No witam księżniczko, tęskniłem. - uśmiechnąłem się pomagając jej wejść.

Rose? <3

Od Rose do Maksa

Odwzajemniłam pocałunek, z chwilą bardziej namiętnie.
***
Siedzieliśmy na "hopsalni" do wieczora. Byliśmy głodni, a więc udaliśmy się do małej knajpki nad rzeką.

Maks?

Od Maksa do Rose

Zaśmiałem się i zrobiłem to samo co Rose, wraz z saltem. Zostałem pod gąbkami, gdy usłyszałem wołanie Rose, wyskoczyłem tuż przed nią, obejmując w talii i podnosząc lekko. Spuściła lekko wzrok, aby móc spojrzeć mi w oczy. Uśmiechnąłem się i powoli zsunąłem ją w dół, gdy nasze usta były na tym samym poziomie pocałowałem ją.

Rose?

Od Rose do Maksa

Zaśmiałam się i próbowałam mu się wyrwać z objęć, na darmo, ponieważ przyciągnął mnie do siebie i raczej nie zamierzał puszczać. Po chwili dał mi buziaka i wstał, po czym szybko pobiegł gdzieś po trampolinach.
- Berek! -krzyknął w biegu.
Podniosłam się i ruszyłam za nim. Po dłuższym czasie go złapałam.
Zobaczyłam kilka pasów trampolin i wielki basen gąbkowych sześcianów, w różnych kolorach.
- Patrz. -powiedziałam skacząc jednym z torów.
Skoczyłam jak najwyżej i zrobiłam salto, po czym wpadłam w dół z gąbkami.

Maks?

Od Maksa do Rose

- Okej. - uśmiechnąłem się.
Poszliśmy do mnie, odstawić rower a później do owego parku. Byliśmy tak po jakiś dziesięciu minutach, kupiliśmy wejście. Na szczęście, byliśmy prawie sami więc nie trzeba było martwić się, że na kogoś wpadniemy. Ci co tu byli, i tak już wychodzili.
- Złap mnie. - posłała mi uśmiech i ruszyła przed siebie.
Również uśmiechnąłem się lekko i pobiegłem za nią. Na zakręcie poślizgnąłem się, ale zdążyłem objąć ją w talii, oboje upadliśmy śmiejąc się.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Jak Ci się udało namówić ciotkę?
- Wzięłam ją na oczy -zaśmiałam się- Nie no, Kasper pomógł mi trochę. Wiesz chciał się mnie pozbyć, ale określił to bardziej łagodnie.
- Ach tak...to co uczcimy to jakoś? -uśmiechnął się szerzej.
- Co powiesz na park trampolin?

Maks? ^^

piątek, 22 lipca 2016

Od Maksa do Rose

- No to super. - uśmiechnąłem się szeroko.
Podnioslem ją lekko i obrocilem wokół własnej osi. Zaśmiała się. Postawilem ja na ziemię dalej obejmując, zlaczylem nasze usta w pocałunku.

Rose?

Od Rose do Maksa

Pojechałam z ciotką po Kaspra do szpitala. Po drodze zaczęłam z nią rozmawiać o mieszkaniu z Maksem. Ma początku nie był za tym pomysłem, twierdziła, że to za szybko i boi się o jakieś dziecko. Zapewniłam, że nie jestem taka co to od razu tylko jednego chce, a później "ups". Nie przekonałam ją, dopiero wracając już do domu z Kasprem się zgodziła, ale tylko na tydzień...dziwne. Ale to zawsze coś, a później już na zawsze razem.
***
Poszłam z kuzynem do skateparku, gdzie miałam nadzieje na spotkanie mojego ukochanego.
***
Odwzajemniłam gest.
- Mam dla ciebie wiadomość...ciotka się zgodziła.

Maks?

Od Maksa do Rose

Z uśmiechem przymknąłem oczy.
***
Jeździłem po skateparku, miałem słuchawki w uszach. Myślałem o tym dziecku, którego nie udało nam się odratować. Taki mały... całe życie przed nim... ech, co za świat. Jako iż słucham muzyki dość głośno, nie słyszałem wołania Kaspra i Rose. Dopiero kiedy wirowałem w powietrzu ich zauważyłem. 
Cheezburger win home video jumping stunt
Kiedy jednak podjechałem do dziewczyny, Kaspra już nie było. Uśmiechnąłem się do niej ciepło ściągając słuchawki, odstawiłem rower i przytuliłem ją na powitanie.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Zjadłabym tosty z serem, ale nie jestem aż tak głodna, aby wstawać z łóżka.
Uśmiechnął się i przytulił mocnoej.
- No to poleżemy jeszcze. -dałam mu buziaka i spojrzałam niego.
Mogłam mu się teraz przyglądać bez końca...



Maks? <3

Od Maksa do Rose

Po chwili uśmiechnąłem się i odwzajemniłem pocałunek.
- Mmm, takie pobudki to ja mógłbym mieć codziennie. - uśmiechnąłem się. Rose odwzajemniła gest. - Głodna? - spytałem, choć najchętniej leżałbym z nią tak cały dzień.

Rose?

Od Rose do Maksa

Uśmiechnęłam się delikatnie, przymknęłam oczy, a po chwili zasnęłam.
***
Obudziłam się nadal będąc w objęciacg Maksa, jakby upłynęło zaledwie kilka sekund. Odsunęłam się trochę niego i pocałowałam. Obudził się.


Maks?

Od Maksa do Rose

Uśmiechnąłem się delikatnie, położyłem dłonie na jej plecach i powoli gładziłem ją po nich. Kiedy zrobiło się jej nie wygodnie, położyła się obok mnie, wtedy przyciągnąłem ją naprawdę blisko siebie przytulając. Pocałowałem ją w czoło.

Rose? ;3

Od Rose do Maksa

Mogłabym już tu z nim zostać na wieki. objęłam jego szyję i sprawiłam, że był bliżej mnie. Starałam się uważać, aby nie uderzyć gipsem, ale chciałam się do niego przytulić. Musiałam. Ostatecznie pocałowałam go w policzek.
- Może zostaniesz na noc? -powiedział szepcząc mi do ucha.
- Z przyjemnością. -przytuliłam go mocniej.
Po chwilo sprawiłam, że to ja byłam u góry. Położyłam się lekko na nim i oparłam głowę o jego tors, tuląc się do niego cały czas.

Maks? <3

Od Maksa do Rose

Odwzajemniałem każdy pocałunek, zaczynałem nowy gdy zaczerpnęliśmy nieco powietrza. Najpierw siedziała mi na kolanach, później powoli położyłem ją na kanapę i zawisłem nad nią, nie przerywając pocałunku. Nic nie miałem na myśli, po prostu chciałem być jak najbliżej niej.

Rose?

Od Rose do Maksa

Odwzajemniłam gest, kładąc delikatnie dłoń na jego policzku. Po czym odsunęłam się, aby jescze raz mu to wyznać.
- Kocham Cię, Maks.
W odpowiedzi złączył nasze usta, całował  bardziej namiętnie, można by rzec zachłannie. To również odwzajemniałam, po chwili przestaliśmy, aby nabrać powietrza i jeszcze raz się pocałowaliśmy.
Po kilkunastu namiętnych pocałunkach, zaczęliśmy w końcu oglądać telewizję. Nie było w sumie nic ciekawego, więc wróciliśmy do gestów, które nawet bardzo polubiłam (rol).

Maks? ;*

Od Maksa do Rose

Gdy weszliśmy do salonu, od razu przywitał nas Alex. Skakał dookoła nas, merdając radośnie ogonem.
- Jaki słodki. - uśmiechnęła się głaskając go.
Zapaliłem światła.
***
Usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy telewizor, Alex ułożył się pod nami wygodnie, zaśmieliśmy się lekko.

Rose oparła się o mnie a ja ją przytuliłem i pocałowałem.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Nawet nie wiesz jakbym chciała, ale ja dopiero za dwa tygodnie mam osiemnastkę. Chyba  że pogadam z ciocią i...się zgodzi, abym się do Ciebie wprowadziła.
***
Dom Maksa był znacznie bliżej niż ciotki, więc poszliśmy do niego.
W środku było bardzo przytulnie, panował tu idealny porządek. Nawet mój pokój nigdy nie był tak idealnie czysty... (xd)

Maks?

Od Maksa do Rose

- Pewnie. - złapałem ją za rękę.
Wyszliśmy przed szpital, ruszyliśmy wzdłuż chodnika, trzymałem ją blisko siebie, obejmując.
- Mam już go dość... tych jego wyzwisk... - wydusiła w końcu.
- No to zamieszkaj ze mną... - spojrzałem na nią.
Domyślałem się, możliwe jest że mnie wyśmieje. Ale w sumie, czemu nie? Mieszkam sam, pracuję...
Rose?

Od Rose do Maksa

Oparłam głowę o obojczyk chłopaka.
- Czy jestem, aż tak beznadziejna, że trzeba mi to wypominać za każdym razem?
- Nie jesteś beznadziejna. Jesteś wspaniała.
Objęłam go i też przytuliłam.
- Dzięki, ale możemy już stąd wyjść?
Spojrzałam na niego z nadzieją, musiałam wyjść na zewnątrz...

Maks?

Od Maksa do Rose

Uśmiechnąłem się.
- Bardzo chętnie. - mrugnąłem.
Nagle ktoś przed krótkofalówkę powiedział, że Kasper się obudził. Poszliśmy zobaczyć, jak się czuje, weszliśmy na salę i podeszliśmy do jego łóżka.
- Jak się czujesz? - spytałem od razu.
- Może być. - mruknął i spojrzał na Rose. - O nie, serio? Ona? Błagam, pozwól mi chociaż w szpitalu nie musieć na to coś patrzeć.
Spojrzałem na dziewczynę, widać było, że zrobiło jej się przykro. Wyszła, bez słowa.
- Co ona ci takiego zrobiła? - westchnąłem głęboko i wyszedłem za nią.
Stała oparta o ścianę, dość daleko od sali. Podszedłem do niej.
- Nie przejmuj się nim. - szepnąłem i mocno ją przytuliłem.

Rose?

Od Rose do Maksa

Westchnęłam cicho, odsuwając się od niego na kilka centymetrów.
- Nie jestem głodna, ale chętnie napiję się czegość ciepłego.
- Okay, no to chodźmy. -złapał mnie za ręię i wstał.
***
Siedzieliśmy przy jednym ze stolików, wpatrywałam się na swój kubek z gorącą czekoladą i myślałam, że chyba polubię szpital...oczywiście powodem jest Maks i jeżeli każda wizyta w tym miejscu ma być spędzona w jego obecności, to ja chętnie będę tu przychodzić. No ale, bez żadnych złamań, skręceń czy jakichś chorób.
- O czym rozmyślasz? -spytał chłopak, przyglądając mi się uważnie.
- O Tobie. -posłałam mu uśmiech- może jutro pójdziemy gdzieś razem?

Maks? ;3 ;*

Od Maksa do Rose

Uśmiechnąłem się pod nosem czując, iż Rose po raz kolejny odwzajemniła pocałunek. Był on wyjątkowy. Każdy mój pocałunek z Rose jest wyjątkowy, ona jest wyjątkowa.
- Pójdziemy coś zjeść? - zaproponowałem.
Dyżur już skończyłem a jest tu bufet z pysznym jedzeniem. A jeśli co, możemy iść do jakiejś knapki czy coś.

Rose?

Od Rose do Maksa

Poczułam jak policzki zaczynają mnie lekko piec.
- Jest okay. -mój lewy kącik ust powędrował lekko w górę.
Chłopak przysunął się bliżej i pocałował mnie. Odwzajemniłam gest, namiętnie, wyrażając nim uczucie jakim darzę Maks.

Maks? (l)

czwartek, 21 lipca 2016

Od Maksa do Rose

Podnieśliśmy się z krzeseł widząc ordynatora.
- I jak? - spytałem.
- w porządku. Nic strasznego. Zostawimy go na noc na obserwację, teraz śpi, więc... nie zbyt można do niego wejść.
Skinęlismy głowami, lekarz odszedł.
- W ty jak się czujesz? - spytałem odgarniajac jej kosmyk włosów za ucho i zatrzymując dłoń na jej policzku.

Rose?

Od Rose do Maksa

Odwzajemniłam gest i oparłam głowę o jego ramię, nadal patrząc mu w oczy.
***
Na szczęście nie musiałam długo czekać na zdjęcie...okazało się, że ręka jest złamana. Poszliśmy do gabinetu lekarskiego, bez żadnych kolejek, tam założono mi gips. Już miałam pomysł jak go przyozdobić...zrobiono mi kilka dodatkowych badań, wszystko w porządku.
***
Czekaliśmy jeszcze na korytarzu, aż Kasper się obudzi. Nagle z sali, w której leżał, wyszedł lekarz.

Maks?

Od Maksa do Rose

Kierowca włączył syreny i ruszył do przodu, położyłem swoją dłoń na zdrowej dłoni Rose. Przycisgnalem powoli do siebie i pocałowałem lekko, posylajac jej lekki lecz uroczy uśmiech.

Rose? :3

Od Rose do Maksa

Znów się zarumieniłam.
- Ja Ciebie też kocham. -delikatnie złączyłam nasze usta, na moment.
- Yym...Maks? Przyjechał drugi zespół, jest potrzebny?
Odsunęłam się nie chętnie od chłopaka. Spojrzał na moją rękę.
- Tak, już idziemy.
Zsiadłam z jego kolan i wstaliśmy. Chłopak pomógł mi wejść do ambulansu, usiadłam na krzesełku, a obok mnie Maks.

Maks? ;3

Od Maksa do Rose

Po dłuższym czasie niechetnie przerwalismy pocałunek. Spojrzelismy sobie w oczy, uśmiechnąłem się.
- Kocham cię. - wyszeptałem.
Za wcześnie? Nie. Na to niby nie jest za wcześnie a ja jestem pewien swoich uczuć do niej.

Rose?

Od Rose do Maksa

Uśmiechnęłam się lekko, nie przestając go całować. Odwzajemniłam każdy jego pocałunek i zapominałam o wypadku, o Kasprze...myślami krążyłam tylko w okół mnie i Maksa...naszego namiętnego pocałunku.

Maks?

Od Maksa do Rose

Miałem wrażenie, że Rose czyta mi w myślach. Bez zastanownienia odwzajemniłem pocałunek, sprawiając go nieco bardziej namiętnym.

Rose?

Od Rose do Maksa

Położyłam delikatnie głowę na jego klatce piersiowej, wsłuchując się w bicie jego serca.
- Na pewno. -odpowiedziałam, próbując samej sobie to w mówić.
No bo, co jeżeli Kasper się nie obudzi, jeżeli umiera, jeżeli już umarł...co ja w tedy zrobię, jak to powiem ciotce, to ją załamie...jeżeli coś takiego się stanie, a mam nadzieję, że nie.
Maks przytulił mnie mocniej. Uśmiechnęłam się mimowolnie, tak na prawdę to nasz pierwszy raz kiedy się przytulamy, kiedy jesteśmy tak bardzo blisko siebie...ta chwila może nie wydawać się piękna, ze względu na okoliczności, ale jednak taka była. Podniosłam się lekko, tak aby spojrzeć mu w oczy...posłał mi uśmiech tak słodki, uroczy i pociągający, że przybliżyłam się do niego i złączyłam niepewnie nasze usta w pocałunku.

Maks? Jasne :*

Od Maksa do Rose

Do wieczoru dostaliśmy 2 wezwania, okazały się niegroźne. Ten wieczorem jednak...  zupełne przeciwieństwo poprzednich. Podszedłem powoli do aut i skrzywiłem się lekko.
- Jak robimy? - spytał Will.
- Hmm, może... zadzwoń do drugi zespół. - stwierdziłem.
Skinął głową i wyciągnął krótkofalówkę.
- Maks? - usłyszałem nagle słaby głos.
- Rose? - zmarszczyłem delikatnie brwi i przyjrzałem się pasażerowi auta u góry, a następnie temu na dole. Była tam ona i Kasper. - Jak się czujesz? - spytałem lekko zestresowany.
- Ręka mnie strasznie boli. - skrzywiła się. Przyjrzałem się jej, pewnie była złamana... lub tylko mocno skręcona... ciężko powiedzieć bez rentgena. - Nie bój się, zaraz cię stąd wyciągnę. - złapałem ją za zdrową rękę, widząc iż po jej policzkach zaczynają płynąć łzy.
- Maks... nie ma wolnych karetek. Za godzinę najszybciej... - powiedział Rafa, westchnąłem głęboko.
- Dobra, strażacy niech się zajmą tym u góry, nie wygląda aby coś mu było, wy zajmijcie się chłopakiem a ja nią. - skinęli zgodnie głowami.
Usztywniłem Rose rękę, aby nie pogorszyć urazu.
- Teraz odepnę pasy, złapiesz się mnie, okej? - spytałem powoli, bałem się że uderzy głową w szybę. Skinęła zgodnie głową. - Powoli. - dodałem i ostrożnie odpiąłem pas. Udało mi się ją złapać. Powoli i ostrożnie wyciągnąłem ją z auta, posadziłem na trawie.
- Co z tym drugim zespołem? - podszedłem do nich.
- Nie ma, musisz z nią zaczekać. - powiedział, niosąc razem z drugim Kaspra na noszach do karetki.
Westchnąłem delikatnie.
- Trzymaj się stary. - powiedziałem i wróciłem do Rose.
Nie padało, tyle dobrego. Było jednak strasznie zimno. Widząc, iż drży ściągnąłem kamizelkę i oddałem jej swój polar.

Był ciepły, więc powinno być jej cieplej. Dodatkowo wziąłem ją na kolana i przytuliłem.
- Będzie dobrze. - szepnąłem słysząc, jak pociąga cicho nosem.

Rose? Kiss? :*

Od Rose do Maksa

Coliotka miała dopiero rabo wrócić z pracy, kazała wcześniej zrobić Kasprowi i mi zakupy. Zrobiła długą listę, więc pojechaliśmy samochodem. Nagle niebo zakryły ciemne chmury. Po chwili zaczęł padać, nie była to ulewa, ale ulice były bardzo śliskie. Jechaliśmy więc ostrożnie. A ja byłam pod wrażeniem, że Kasper jechał ze mną...a dokładniej ja z nim (on kierował, swoim autem) ale jednak. Nagle usłyszeliśmy głośny, przenikliwy dźwięk. Klakson, samochodu dostawczego. Nie wyrobił na zakręcie i bokiem sunął w naszą stronę. Kasper skręcił...za późno. Wpadliśmy do rowu, a auto przygniótł drugi pojazd.
***
Żyłam. Byłam przytomna, bolałe mnie strasznie ręka, ale dało się znieść. Gorzej było z Kasprem, zarył głową w kierownicę, za nim otworzyła się poduszka...krew powoli sączyła się z jego czoła. Stracił przytomność. Nagle coś zaczęło mi migać na niebiesko i czerwono, później dotarł do mnie dźwięk karetki. Siedziałam spokojnie. Wiedziałam, że nie mogę panikować, tym bardziej wolałam się nie ruszać, jeszcze pogorszyłabym naszą sytuację...

Maks?

Od Maksa do Rose

Wróciłem do domu, odstawiłem rower do garażu i wszedłem do środka. Alex przywitał mnie radośnie, skacząc na mnie i liżąc po twarzy. Wymieniłem mu wodę i nasypałem karmy, poszedłem wziąć dłuuugi prysznic.
***
Po południu spotkałem się z Kasprem i Rose, niestety po dwóch godzinach musiałem wrócić do domu, aby przyszykować się na dyżur.
***
Będąc już w szpitalu, poszedłem do szatni, przebrałem się w strój.
(ziom z tyłu xd)
Poszedłem do chłopaków z zespołu i czekaliśmy na wezwanie.

Od Rose do Maksa

Stanęliśmy pod wejściem głównym do domu. Spojrzałam na chłopaka.
- Dzięki, że spędziłeś ze mną ten czas, nie musiałam wysłuchiwać tych nie miłych komentarzy od Kaspra...i że mnie odprowadziłeś.
- Ależ, nie ma sprawy. I ja...też Ci dziękuję.
Uśmiechnęłam się szerzej.
- Do zobaczenia. -powiedziałam mając wielką nadzieję, abyśmy szybko się zobaczyli.
- Do zobaczenia. -powtórzył, jakby liczył na to co ja.
***
Weszłam do środka i zdjęłam po cichu buty, po czym przeszłam przez salon w którym czekała już ciotka z założonymi rękoma, siedząc na sofie i patrząc na mnie z wyrzutem.
- Gdzieś ty była?!
- Ja...poznałam jednego kolegę Kaspra i...dobrze mi się z nim...rozmawiało, pojechaliśmy nad rzekę i..i..i tak straciłam przy nim poczucie czasu. -wyznałam w końcu, a na twarzy ciotki pojawił się uśmiech. Dam głowę, że miała tęż błysk w oku.
- Który kolega....
- Maks. Jest bardzo miły.
- Uuu, skąd te wypieki na twarzy? Hem, podoba Ci się?
- Yyy...no tak.
***
Poszłam do "swojego" pokoju, później do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i wróciłam do pokoju. Całkiem szybko zasnęłam, po takiej podróży...

Maks?

Od Maksa do Rose

Odprowadziłem dziewczynę aż pod jej dom. Było już późno, nie chciałem żeby wracała sama. Pomogłem jej jeszcze wprowadzić rower do garażu, później musieliśmy się pożegnać.
Rose?

Od Rose do Maksa

- Możemy pojechać...w zdłóż rzeki do końca miasta. -spytałam nie odrywając niego wzroku.
- Dobra. -skoczył z konaru i wyciągnął ręce w moją stronę.
Lekko je złapałam i zsunęłam się na ziemię, zachwiałam się lądując, jedbak Maks przytrzymał mnie w ostatniej chwili. Prawie się przytulaliśmy, oblałam się rumieńcem nie większym niż on.
- Dzięki. -odsunęłam się od niego, a on mnie puścił.
- Drobiazg. -uśmiechnął się.
***
Pojechaliśmy na koniec miasta zajęło bam to ze dwie godziny...następne dwie wracaliśmy, dodadkowo jeszcze pół godziny, aby dotrzeć do domu (razem z Maksem, gdyż uparł się, że mnie odprowadzi ;3). Było krótko przed 23, kiedy stanęliśmy pod domem ciotki.

Maks?

Od Maksa do Rose

Pokiwałem głową przyglądając jej się uważnie, utkwiłem w jej oczach. Były... brak mi słów, takie piękne...
- Chcesz się gdzieś przejechać albo przejść? - zaproponowałem.

Rose?

Od Rose do Maksa

Poczułam przypływ mdłości, na myśl o domu. Nie chciałam jednak tegi zbytnio okazywać przy chłopaku, więc powiedziałam po chwili:
- Z pewnej dziury, do której raczej nie chcę wracać...no i chyba będę przez najbliższy czas skazana na Kaspra. -posłałam mu uśmiech, mając nadzieję, że wygląda całkiem przekonująco.

Maks?

Od Maksa do Rose

W końcu się zamknąłem i spojrzałem na nią.
- Chyba zanudzam, co? - uśmiechnąłem się lekko.
- Nie, nie co ty. - odwzajemniła gest.
Spojrzałem przed siebie, na wodę. Tworzyły się wiry na niej i inne zjawiska.
- Skąd tu właściwie przyjechałaś? - spytałem.

Rose?

Od Rose do Maksa

Musiałam komuś powiedzieć o tym wszystkim co się dzieje w domu. Nie wiedziałam tylko komu...jedyną najbliższą mi osobą była ciotka Elise, a i jej wredny syn, który od zawsze mnie nie nawidził. Zastanawiałam się czasem czy może mój ojciec jest też jego ojcem, bo oboje mieli do wstręt, obrzydzenie i nie nawidzili mnie tak samo...kiedy ojciec znów się nawalił, ponownie zaczęło się dla mnie piekło. Tym razem nie skończyło się jednak na zbiciach i mega siniakach. Ojciec przeszedł do znacznie gorszych czynów związanych z molestowaniem...zanim jednak się do mnie dobrał, Iris wyrwała się z łańcucha i przybyła mi na pomoc. Uciekłam do ciotki.
***
Kasper miał się spotkać ze swoimi kolegami, ciotka kazała mu wziąć mnie ze sobą.
- Gdzie idziesz Kas? -spytała z kuchni.
- No spotkać się z chłopakami. -rzucił jakby to było oczywiste.
 - Świetnie, to weź ze sobą Rose. Może się z nimi też zakoleguje. -chłopak przeklął pod nosem,patrząc na mnie wrednie. -Co tam mówisz? -chyba to usłyszała
- Nie sądzę, aby ją polubili, mamusiu.
- A ja myślę, że jednak można spróbować.
Westchnął głośno.
***po zapoznaniu się z Maksem***
Pojechaliśmy nad rzekę i usiedliśmy na wielkim przewróconym konarze. Siedzieliśmy w ciszy, kończąc gofry. Było mi strasznie nie zręcznie, ponieważ Maks był...spodobał mi się jak tylko go zobaczyłam. A później, nie tylko z wyglądu (jest MEGA uroczy) ale też z charakteru. Był miły i zupełnie inny. Dlaczego nie mogłam z nim zamieszkać? Dlaczego teraz musiałam znosić Kaspra, kiedy mogłabym mile spędzać czas z Maksem, jednak chyba było to możliwe...w końcu to jak podejrzewam jeden z najlepszych przyjaciół mojego kuzyna, a ten miał mnie wszędzie ze sovą zabierać więc będę miała sporo okazji do spotkania z Maksem, obserwowania go (kątem oko, aby się nie skapnął) i słuchania jego głosu...

Maks?

Od Maksa do Rose

Wstałem wcześnie, jak co dzień. Po pięciominutowym gapieniu się w sufit na którego padały promienie słoneczne, wstałem. Pościeliłem łóżko i poszedłem do łazienki. Wziąłem zimny prysznic na przebudzenie i wyszczotkowałem zęby.
***
Po południu byłem umówiony z Kasprem i Lukasem. Założyłem jeansy oraz t-shirt.
Wyszedłem z domu, zamknąłem drzwi na klucz a z garażu wyciągnąłem rower. (Zdj w postaciach xd)
***
Na miejscu, był tylko Lukas, z dziesięć minut musieliśmy czekać na Kaspra. W końcu przyjechał, z jakąś dziewczyną. A no tak! Żalił się że jego kuzynka będzie z nim mieszkać i że wszędzie będzie musiał ją ze sobą targać.
- Sorka za spóźnienie, ale matka mnie zmusiła żebym wziął ją ze sobą. - prychnął a dziewczyna lekko speszona spuściła wzrok.
- Ooo, widzę że nawet jej swój stary rower odremontowałeś. - zaśmiał się Luk. - Słodko. - dodał.
- Ojciec jej odnowił. - prychnął.
- Może nas przedstawisz? - spytał Lukas.
- Nie, ona będzie tu czekać. Wrócimy za kilka godzin. - uśmiechnął się do niej wrednie i skoczył w dół, Lukas za nią.
Pokręciłem głową i westchnąłem głęboko, lubię go ale czasem zachowuje się jak skończony dupek.
- Jestem Maks. - przedstawiłem się i wyciągnąłem w jej stronę rękę.
- Rose. - odwzajemniła gest, jej dłoń lekko drżała. - Nie jedziesz z nimi?
- Obejdą się beze mnie. - uśmiechnąłem się lekko.
Mieliśmy zjechać na dół, jednak zauważyłem że Rose z przerażeniem patrzy w dół. Nic dziwnego, była to mega wysoka rampa.
- Lęk wysokości? - spytałem, pokiwała głową lekko zawstydzona. - Okej, mam pomysł.
Zsiedliśmy z rowerów, puściłem je w dół, złapałem dziewczynę za ręce i kazałem jej zamknąć oczy. Powoli zeszliśmy na dół.
- To co, może przejedziemy się nad Wisłę, posiedzimy, może lody, gofry czy coś? - zaproponowałem posyłając jej uśmiech i podnosząc oba rowery jednocześnie.

Rose?

Szablon
©Sleepwalker
WS