niedziela, 24 lipca 2016
Od Rose do Maksa
- Smacznego, kochanie. -mrugnął do mnie.
- Dziękuję "Romeo". -bałam mu buziaka i zaczęliśmy jeść.
***
Po południu miałam być już u cioci.
Maks?
Od Maksa do Rose
- No hej, wyspałaś się? - uśmiechnąłem się.
- Całkiem. - odwzajemniła gest. - Co robisz?
- Niespodziankę, wracaj do łóżka. - mrugnąłem.
Pocałowałem ją krótko, poszła do góry a ja dokończyłem śniadanie. Wszystko ułożyłem na tacce i ruszyłem do sypialni.
Rose?
Od Rose do Maksa
Maks?
Od Maksa do Rose
- Mhm. - mruknęłam przytulajac ją.
Nie trzeba było dużo czasu, abyśmy zasnęli.
***
Rano obudziłem się pierwszy, po cichu poszedłem do kuchni zrobić dla Rose romantyczne śniadanie.
Rose?
Od Rose do Maksa
- Skoro w telewizji nie ma nic ciekawego -nie musiałam sprawdzać więcej kanałów, aby to wiedzieć- to co, idziemy spać? -oparłam głowę o jego obojczyk.
Maks? <3
Od Maksa do Rose
Unioslem lekko brew do góry, nadal nie rozumiejąc. Rose wybuchnela śmiechem i pocałowała mnie, odwzAjemniłem gest.
Rose?
Od Rose do Maksa
- A kumasz, o co chodzi?
- Taa...znajomi jadą na koncert, zepsuł im się samochód ta czarna z chłopakiem idą szukać mechanika czy coś. Blondyna ze swoim chłopakiem zostają w samochodzie, jest jeszcze brat czarnej i jego kolega, ale oni później dołączają do tych co są teraz w mieście. Psychopata zabija chłopaka blondyny, a teraz chce zabić tą dziewczynę. Nudy. -stwierdziłam.
Maks?
Od Maksa do Rose
Leciał jakiś horror, Rose wydawała się być zaciekawiona.
- Nic nie rozumiem... - Westchnąłem niezadowolony.
Rose?
Od Rose do Maksa
Od Maksa do Rose
Zmarszczyłem lekko brwi, a Rose mocniej złapała moją rękę. Przeszliśmy obok siebie bez słowa, jednak wiedziałem że ogladnal się za nami.
Rose?
Od Rose do Maksa
Maks chwilę po mnie, zawołał Alexa i poszedł przypiąć mu smycz do obroży. Wzięliśmy dla psiaka, jego piłkę.
Maks?
Od Maksa do Rose
Bez zastanowienia odwzajemniłem każdy jej pocałunek. Niestety, po dłuższym czasie przerwała go, jęknąłem niezadowolony ale gdy się do mnie Przytuliła, uśmiechnąłem się i odwzajemniłem uścisk.
- Pójdziemy przejść się z Alexem? - zaproponowałem.
Rose?
Od Rose do Maksa
- Jesteś rozpalony -położyłam dłoń na jago policzku, później na czole.
- Mówiłem, że to Twoja sprawka. -uśmiechnął się i znów pocałował.
Odwzajemniłam pocałunek, z chwilą bardziej namiętnie.
Maks? <3
Od Maksa do Rose
Po chwili usiadła na skraju łóżka, ubierając skarpetki. Złapałem ją za rękę i przyciągnąłem lekko do siebie, gdy się położyła pocałowałem ją namiętnie.
Rose?
Od Rose do Maksa
- A ty, jak się czujesz?
Maks? <3
Od Maksa do Rose
Lekko zaspany otworzyłem jedno oko, widząc Rose uśmiechnąłem się pod nosem. Podniosłem się lekko i podparłem na łokciu.
- I jak się czujesz? - spytałem, wyglądała lepiej niż rano.
Rose?
sobota, 23 lipca 2016
Od Rose do Maksa
Stałam długo, czujął jak cała choroba ze mnke spływa strumieniami wody. Wyszłam po jakimś czasie, owinęłam się w ręxznik i wróciłam do pokoju. Maks właśnie się obudził.
Maks?
Od Maksa do Rose
Również Odstawiłem miskę i Przytuliłem dziewczynę. Okrylem nas całych kołdrą, głowy również, Rose zaśmiała się delikatnie.
- Kocham cię. - szepnąłem.
- A ja ciebie. - odpowiedziała.
Chwilę po tym zasnelismy.
Rose?
Od Rose do Maksa
***
Kiedy zjedliśmy wzięłam miskę od Maksa i położyłam na stoliku. Po czym wróciłam do chłopaka i położyłam się wygodnie, wtulając się w jego koszulkę.
Maks? <3
Od Maksa do Rose
Poszliśmy do kuchni, przygotowaliśmy sobie rosół, przed tym biorąc tabletkę na zabicie gorączki, żeby się lepiej poczuć. Nalałem zupy w dwa półmiski, wróciliśmy do pokoju. Okryliśmy kołdrą i zaczęliśmy jeść, walczyliśmy też telewizor, dziewczyna oparła się o mnie a ja delikatnie się usmiechnalem.
Rose?
Od Rose do Maksa
- A ja jeszcze dłużej.
Przymknęłam oczy, postanowiłam (pomimo bólu głowy) odprężyć się nieco. Co było całkiem łatwe, kiedy leżałam tak bardzo bardzo blisko Maksa.
***
Leżeliśmy tak do południa, oboje zgłodnieliśmy trochę. Poszliśmy do kuchni.
Maks? <3
Od Maksa do Rose
Uśmiechnąłem się i odwzajemniłem pocałunek, sprawiając go bardziej namiętnym. Rose ponownie wtuliła się we mnie, chowajac twarz w mojej koszulce, Przytuliłem ją również przyciągając jeszcze bliżej siebie.
- Mógłbym tak leżeć do końca życia... - stwierdziłem.
Rose? <3
Od Rose do Maksa
- To muszę uważać, nie możesz się przecież spalić.
- Spokojnie, tak łatwo nie ulegnę spaleniu. -mrugnął.
Oparłam się na łokciu i pocałowałam go
Maks? <3
Od Maksa do Rose
Uśmiechnąłem się i odwzajemniłem uścisk.
- Wiesz co... Nie jesteś za dobrym aktorem. - zasmiala się delikatnie.
- Czemu? - spytałem udając ze nie wiem o co chodzi.
- Widzę, że też jesteś rozpalony.
- To ty mnie tak rozpalasz. - uśmiechnąłem się.
Rose? <3
Od Rose do Maksa
- Rosół chętnie, ale teraz nie pozwolę Ci odejść. -dałam mu buziaka i mocniej przytuliłam. Choć czułam się cholernie źle, chciałam z nim być, chiałam czuć, że jest przy mnie.
Maks? <3
Od Maksa do Rose
***
Gdy się obudziłem, czułem się fatalnie. Bolała mnie głowa i chyba miałem gorączkę. Rose wyglądała tak samo.
- Źle się czuję... - mruknęła chowając twarz w mojej koszulce.
Nic dziwnego, wczoraj nieźle zmokliśmy i jeszcze w takiej pogodzie musieliśmy przepłynąć prawie całe jezioro... oboje się rozchorowaliśmy. Napisałem do ordynatora o urlop, zgodził się.
- To co, może zrobię ciepłego rosołku, tabletkę? - spytałem kładąc dłoń na jej czole, starając się ukrywać, że również czułem się okropnie. Również miała temperaturę.
Rose?
Od Rose do Maksa
- Ja...Kocham Cię, przepraszam.
Maks pokonał dzielące nas milimetry i pocałaował mnie. Pierwsza myśl o pacałunku, ochydny język Lukasam w mojej jamie ustnej, druga myśl...MAKS. Odwzajemniłam pocałunek.
Maks?
Od Maksa do Rose
- Nawet tak nie mów. Kocham cię najmocniej na świecie, jesteś całym moim życiem. Nie potrafię już żyć bez ciebie, nie chcę... kocham cię i nigdy nie przestanę. - wyznałem.
Rose?
Od Rose do Maksa
Od Maksa do Rose
- Już dobrze, przepraszam... - szepnąłem.
Choćbym chciał, nie potrafię być na nią zły... a nie chcę. Za bardzo ją kocham, nie chcę żyć bez niej.
Rose?
Od Rose do Maksa
- Spoko, uciekł jak tchórz, nie pierwszy raz. Nic mu nie będzie. -powiedział Lukas, podchodząc do mnie od tyłu i obejmując mnie w talii.
Poczułam jego ciepły oddech na szyi, po chwili jego usta, zmierzające ku górze. Zanim zareagowałam, obrucip mnie i znów pocałował, wpychał mi dosłownie język. A jego ręce znów wylądowały na moich pośladkach. Nie odwzajemniłam żadnego z jego gestów. Położyłam tylko jego dłonie na jego torsie, aby go od siebie odsunąć, ale mi się noe udało. A nawet przyniosło odwrotny skutek, Lukas włożył ręce pod moją sukienkę i przycisnął do barierki swym ciałem. Odsunęłam od niego głowę, jak tylko mogłam. Udało mi się sprawić, że nie czułam już jego języka tuż przy moim. Obrzydliwe...
- Zostaw mnie. -przerwał kolejnym pocałunkiem- zdążyłam tylko zabaczyć, że nie ma w pobliżu Kaspra.
Gdy zaczął dobierać się do dolnej części stroju, podniasłam lekko nogę i kopnęłam go w piszczel. Nareszcie oderwał się ode mnie i uklęknął, łapiąc się za nogę. Otarłam usta, czułam jakby były skarzone ochydną substancją (śliną Lukasa). Chłopak zwijał się z bólu. Kopnęłam go jeszcze raz, mocniej w nos. Opadł na podłegę, przytomny, ale jakby nie obecny. Nie wiedziałam co zrobić, więc wskoczyłam do wody. Zaczęło lać. A ja musiałam z tąd uciec, znaleźć Maksa. Przeprosić go. Nie byłam pewna czy mi wybaczy, czy w ogóle będzie chciał na mnie spojrzeć. Wypłynęłam na najbliższy brzeg. Sukienka przywarła mi do ciała, trudno...zaczęłam iść gdzieś w las.
Maks?
Od Maksa do Rose
- Porąbało cię?! - warknął.
- Mnie? Chyba ciebie! Czemu całujesz moją dziewczynę?! - wykrzyczałem.
- Myślałem że między wami to nic poważnego. - uśmiechnął się wrednie po czym wstał. - Poza tym, nie sądzę żeby taka laska chciała takiego mięczaka. Nie wiem czy wiesz, ale twój Maksio popłakał się, jak go poprzednia laska zdradziła z jakimś pierwszym lepszym fagasem, bo i tak był lepszy niż ten frajer.
Zacisnąłem z całej siły pięści, gotowało się we mnie. Chciałem go uderzyć, jednak nim zdążyłem cokolwiek zrobić, choćby unieść rękę chłopak mnie wyprzedził. Dostałem z całej siły w nos, z którego poleciała krew. Lucas złapał się za rękę i pochylił z bólu cicho sycząc.
- W porządku? - spytała Rose, co gorsza nie mnie, tylko jego!
- Widać jaki z ciebie przyjaciel, pierdol się. - warknąłem na niego. - Widzę że obecnie nie istnieję. - skierowałem te słowa do Rose, cały czas trzymając zakrwawioną rękę przy zakrwawionym nosie.
Wstrzymałem oddech, bez słowa przeskoczyłem barierkę łodzi wskakując do wody. Nie wypłynąłem na powierzchnię, pod wodą popłynąłem wzdłuż jeziora. Nie chciałem, aby widzieli gdzie płynę. Niech się pomartwią. Pff, idiota ze mnie. Przecież nikt się nie będzie martwił, nikt nie potrzebuje już mnie. Wypłynąłem dopiero duży kawał od naszej łodzi na jakąś dziką plażę. Rozpętał się silny wiatr, a chwilę później zaczęło lać, niebo rozjaśnił piorun. Przeklnąłem pod nosem. Wszedłem głęboko w las i usiadłem pod jednym z drzew. Oby mnie pierwszy lepszy piorun pierdolnął. Ugh.
- Wczoraj najważniejszy, dziś już nieistotny... - mruknąłem pod nosem opierając głowę o kolana a dłonie kładąc na karku.
Zupełnie nie wiedziałem, gdzie jestem. Jeeej! Zgubiłem się, świetnie. Naprawdę, to nie sarkazm.
Rose?
Od Rose do Maksa
- Obrzydliwi jesteście. -zajęczał Kasper i odwrócił się.
- Zamknij się. -rzuciłam tylko i znów pocałowałam chłopaka.
Lukas włączył muzykę. Zaczęliśmy tańczyć, następna była wolniejsza.
- Rose, zatańczysz ze mną? -Maks złapał mnie w talii i przyciągnął do siebie.
- Oczywiście. -przytuliłam się do niego i zaczęliśmy się kołysać.
***
- Rose? -Lukas wyciągnął dłoń w moją stronę, przy następnej wolnej.
Zaczęliśmy tańczyć...
Maks?
Od Maksa do Rose
***
Kilka dni później, nad jeziorem miała być jakaś nieduża impreza. My z Rose, Lucasem i Kasprem postanowiliśmy zrobić swoją na mini jachcie, którego pożyczyliśmy od znajomego. Rose zapomniała spakować stroju, więc powiedziała że przyjedzie z Kasprem. My z Lucasem wszystko przygotowaliśmy. Ściągnąłem koszulkę zostając w samych kąpielówkach.
***
Po jakiś dziesięciu minutach na łódkę wszedł Kas, a więc była i Rose. Podszedłem do drabinek.
- No witam księżniczko, tęskniłem. - uśmiechnąłem się pomagając jej wejść.
Rose? <3
Od Rose do Maksa
***
Siedzieliśmy na "hopsalni" do wieczora. Byliśmy głodni, a więc udaliśmy się do małej knajpki nad rzeką.
Maks?
Od Maksa do Rose
Rose?
Od Rose do Maksa
- Berek! -krzyknął w biegu.
Podniosłam się i ruszyłam za nim. Po dłuższym czasie go złapałam.
Zobaczyłam kilka pasów trampolin i wielki basen gąbkowych sześcianów, w różnych kolorach.
- Patrz. -powiedziałam skacząc jednym z torów.
Skoczyłam jak najwyżej i zrobiłam salto, po czym wpadłam w dół z gąbkami.
Maks?
Od Maksa do Rose
Poszliśmy do mnie, odstawić rower a później do owego parku. Byliśmy tak po jakiś dziesięciu minutach, kupiliśmy wejście. Na szczęście, byliśmy prawie sami więc nie trzeba było martwić się, że na kogoś wpadniemy. Ci co tu byli, i tak już wychodzili.
- Złap mnie. - posłała mi uśmiech i ruszyła przed siebie.
Również uśmiechnąłem się lekko i pobiegłem za nią. Na zakręcie poślizgnąłem się, ale zdążyłem objąć ją w talii, oboje upadliśmy śmiejąc się.
Rose?
Od Rose do Maksa
- Wzięłam ją na oczy -zaśmiałam się- Nie no, Kasper pomógł mi trochę. Wiesz chciał się mnie pozbyć, ale określił to bardziej łagodnie.
- Ach tak...to co uczcimy to jakoś? -uśmiechnął się szerzej.
- Co powiesz na park trampolin?
Maks? ^^
piątek, 22 lipca 2016
Od Maksa do Rose
- No to super. - uśmiechnąłem się szeroko.
Podnioslem ją lekko i obrocilem wokół własnej osi. Zaśmiała się. Postawilem ja na ziemię dalej obejmując, zlaczylem nasze usta w pocałunku.
Rose?
Od Rose do Maksa
Od Maksa do Rose

Od Rose do Maksa
Uśmiechnął się i przytulił mocnoej.
- No to poleżemy jeszcze. -dałam mu buziaka i spojrzałam niego.
Mogłam mu się teraz przyglądać bez końca...
Maks? <3
Od Maksa do Rose
- Mmm, takie pobudki to ja mógłbym mieć codziennie. - uśmiechnąłem się. Rose odwzajemniła gest. - Głodna? - spytałem, choć najchętniej leżałbym z nią tak cały dzień.
Rose?
Od Rose do Maksa
Od Maksa do Rose
Od Rose do Maksa
- Może zostaniesz na noc? -powiedział szepcząc mi do ucha.
- Z przyjemnością. -przytuliłam go mocniej.
Po chwilo sprawiłam, że to ja byłam u góry. Położyłam się lekko na nim i oparłam głowę o jego tors, tuląc się do niego cały czas.
Maks? <3
Od Maksa do Rose
Rose?
Od Rose do Maksa
- Kocham Cię, Maks.
W odpowiedzi złączył nasze usta, całował bardziej namiętnie, można by rzec zachłannie. To również odwzajemniałam, po chwili przestaliśmy, aby nabrać powietrza i jeszcze raz się pocałowaliśmy.
Po kilkunastu namiętnych pocałunkach, zaczęliśmy w końcu oglądać telewizję. Nie było w sumie nic ciekawego, więc wróciliśmy do gestów, które nawet bardzo polubiłam (rol).
Maks? ;*
Od Maksa do Rose
- Jaki słodki. - uśmiechnęła się głaskając go.
Zapaliłem światła.
***
Usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy telewizor, Alex ułożył się pod nami wygodnie, zaśmieliśmy się lekko.
Rose oparła się o mnie a ja ją przytuliłem i pocałowałem.
Rose?
Od Rose do Maksa
***
Dom Maksa był znacznie bliżej niż ciotki, więc poszliśmy do niego.
W środku było bardzo przytulnie, panował tu idealny porządek. Nawet mój pokój nigdy nie był tak idealnie czysty... (xd)
Maks?
Od Maksa do Rose
Wyszliśmy przed szpital, ruszyliśmy wzdłuż chodnika, trzymałem ją blisko siebie, obejmując.
- Mam już go dość... tych jego wyzwisk... - wydusiła w końcu.
- No to zamieszkaj ze mną... - spojrzałem na nią.
Domyślałem się, możliwe jest że mnie wyśmieje. Ale w sumie, czemu nie? Mieszkam sam, pracuję...
Rose?
Od Rose do Maksa
- Czy jestem, aż tak beznadziejna, że trzeba mi to wypominać za każdym razem?
- Nie jesteś beznadziejna. Jesteś wspaniała.
Objęłam go i też przytuliłam.
- Dzięki, ale możemy już stąd wyjść?
Spojrzałam na niego z nadzieją, musiałam wyjść na zewnątrz...
Maks?
Od Maksa do Rose
- Bardzo chętnie. - mrugnąłem.
Nagle ktoś przed krótkofalówkę powiedział, że Kasper się obudził. Poszliśmy zobaczyć, jak się czuje, weszliśmy na salę i podeszliśmy do jego łóżka.
- Jak się czujesz? - spytałem od razu.
- Może być. - mruknął i spojrzał na Rose. - O nie, serio? Ona? Błagam, pozwól mi chociaż w szpitalu nie musieć na to coś patrzeć.
Spojrzałem na dziewczynę, widać było, że zrobiło jej się przykro. Wyszła, bez słowa.
- Co ona ci takiego zrobiła? - westchnąłem głęboko i wyszedłem za nią.
Stała oparta o ścianę, dość daleko od sali. Podszedłem do niej.
- Nie przejmuj się nim. - szepnąłem i mocno ją przytuliłem.
Rose?
Od Rose do Maksa
- Nie jestem głodna, ale chętnie napiję się czegość ciepłego.
- Okay, no to chodźmy. -złapał mnie za ręię i wstał.
***
Siedzieliśmy przy jednym ze stolików, wpatrywałam się na swój kubek z gorącą czekoladą i myślałam, że chyba polubię szpital...oczywiście powodem jest Maks i jeżeli każda wizyta w tym miejscu ma być spędzona w jego obecności, to ja chętnie będę tu przychodzić. No ale, bez żadnych złamań, skręceń czy jakichś chorób.
- O czym rozmyślasz? -spytał chłopak, przyglądając mi się uważnie.
- O Tobie. -posłałam mu uśmiech- może jutro pójdziemy gdzieś razem?
Maks? ;3 ;*
Od Maksa do Rose
- Pójdziemy coś zjeść? - zaproponowałem.
Dyżur już skończyłem a jest tu bufet z pysznym jedzeniem. A jeśli co, możemy iść do jakiejś knapki czy coś.
Rose?
Od Rose do Maksa
- Jest okay. -mój lewy kącik ust powędrował lekko w górę.
Chłopak przysunął się bliżej i pocałował mnie. Odwzajemniłam gest, namiętnie, wyrażając nim uczucie jakim darzę Maks.
Maks? (l)
czwartek, 21 lipca 2016
Od Maksa do Rose
Podnieśliśmy się z krzeseł widząc ordynatora.
- I jak? - spytałem.
- w porządku. Nic strasznego. Zostawimy go na noc na obserwację, teraz śpi, więc... nie zbyt można do niego wejść.
Skinęlismy głowami, lekarz odszedł.
- W ty jak się czujesz? - spytałem odgarniajac jej kosmyk włosów za ucho i zatrzymując dłoń na jej policzku.
Rose?
Od Rose do Maksa
Maks?
Od Maksa do Rose
Kierowca włączył syreny i ruszył do przodu, położyłem swoją dłoń na zdrowej dłoni Rose. Przycisgnalem powoli do siebie i pocałowałem lekko, posylajac jej lekki lecz uroczy uśmiech.
Rose? :3
Od Rose do Maksa
- Ja Ciebie też kocham. -delikatnie złączyłam nasze usta, na moment.
- Yym...Maks? Przyjechał drugi zespół, jest potrzebny?
Odsunęłam się nie chętnie od chłopaka. Spojrzał na moją rękę.
- Tak, już idziemy.
Zsiadłam z jego kolan i wstaliśmy. Chłopak pomógł mi wejść do ambulansu, usiadłam na krzesełku, a obok mnie Maks.
Maks? ;3
Od Maksa do Rose
Po dłuższym czasie niechetnie przerwalismy pocałunek. Spojrzelismy sobie w oczy, uśmiechnąłem się.
- Kocham cię. - wyszeptałem.
Za wcześnie? Nie. Na to niby nie jest za wcześnie a ja jestem pewien swoich uczuć do niej.
Rose?
Od Rose do Maksa
Maks?
Od Maksa do Rose
Miałem wrażenie, że Rose czyta mi w myślach. Bez zastanownienia odwzajemniłem pocałunek, sprawiając go nieco bardziej namiętnym.
Rose?
Od Rose do Maksa
- Na pewno. -odpowiedziałam, próbując samej sobie to w mówić.
No bo, co jeżeli Kasper się nie obudzi, jeżeli umiera, jeżeli już umarł...co ja w tedy zrobię, jak to powiem ciotce, to ją załamie...jeżeli coś takiego się stanie, a mam nadzieję, że nie.
Maks przytulił mnie mocniej. Uśmiechnęłam się mimowolnie, tak na prawdę to nasz pierwszy raz kiedy się przytulamy, kiedy jesteśmy tak bardzo blisko siebie...ta chwila może nie wydawać się piękna, ze względu na okoliczności, ale jednak taka była. Podniosłam się lekko, tak aby spojrzeć mu w oczy...posłał mi uśmiech tak słodki, uroczy i pociągający, że przybliżyłam się do niego i złączyłam niepewnie nasze usta w pocałunku.
Maks? Jasne :*
Od Maksa do Rose
- Jak robimy? - spytał Will.
- Hmm, może... zadzwoń do drugi zespół. - stwierdziłem.
Skinął głową i wyciągnął krótkofalówkę.
- Maks? - usłyszałem nagle słaby głos.
- Rose? - zmarszczyłem delikatnie brwi i przyjrzałem się pasażerowi auta u góry, a następnie temu na dole. Była tam ona i Kasper. - Jak się czujesz? - spytałem lekko zestresowany.
- Ręka mnie strasznie boli. - skrzywiła się. Przyjrzałem się jej, pewnie była złamana... lub tylko mocno skręcona... ciężko powiedzieć bez rentgena. - Nie bój się, zaraz cię stąd wyciągnę. - złapałem ją za zdrową rękę, widząc iż po jej policzkach zaczynają płynąć łzy.
- Maks... nie ma wolnych karetek. Za godzinę najszybciej... - powiedział Rafa, westchnąłem głęboko.
- Dobra, strażacy niech się zajmą tym u góry, nie wygląda aby coś mu było, wy zajmijcie się chłopakiem a ja nią. - skinęli zgodnie głowami.
Usztywniłem Rose rękę, aby nie pogorszyć urazu.
- Teraz odepnę pasy, złapiesz się mnie, okej? - spytałem powoli, bałem się że uderzy głową w szybę. Skinęła zgodnie głową. - Powoli. - dodałem i ostrożnie odpiąłem pas. Udało mi się ją złapać. Powoli i ostrożnie wyciągnąłem ją z auta, posadziłem na trawie.
- Co z tym drugim zespołem? - podszedłem do nich.
- Nie ma, musisz z nią zaczekać. - powiedział, niosąc razem z drugim Kaspra na noszach do karetki.
Westchnąłem delikatnie.
- Trzymaj się stary. - powiedziałem i wróciłem do Rose.
Nie padało, tyle dobrego. Było jednak strasznie zimno. Widząc, iż drży ściągnąłem kamizelkę i oddałem jej swój polar.
Był ciepły, więc powinno być jej cieplej. Dodatkowo wziąłem ją na kolana i przytuliłem.
- Będzie dobrze. - szepnąłem słysząc, jak pociąga cicho nosem.
Rose? Kiss? :*
Od Rose do Maksa
Od Maksa do Rose
***
Po południu spotkałem się z Kasprem i Rose, niestety po dwóch godzinach musiałem wrócić do domu, aby przyszykować się na dyżur.
***
Będąc już w szpitalu, poszedłem do szatni, przebrałem się w strój.
(ziom z tyłu xd)Od Rose do Maksa
- Dzięki, że spędziłeś ze mną ten czas, nie musiałam wysłuchiwać tych nie miłych komentarzy od Kaspra...i że mnie odprowadziłeś.
- Ależ, nie ma sprawy. I ja...też Ci dziękuję.
Uśmiechnęłam się szerzej.
- Do zobaczenia. -powiedziałam mając wielką nadzieję, abyśmy szybko się zobaczyli.
- Do zobaczenia. -powtórzył, jakby liczył na to co ja.
***
Weszłam do środka i zdjęłam po cichu buty, po czym przeszłam przez salon w którym czekała już ciotka z założonymi rękoma, siedząc na sofie i patrząc na mnie z wyrzutem.
- Gdzieś ty była?!
- Ja...poznałam jednego kolegę Kaspra i...dobrze mi się z nim...rozmawiało, pojechaliśmy nad rzekę i..i..i tak straciłam przy nim poczucie czasu. -wyznałam w końcu, a na twarzy ciotki pojawił się uśmiech. Dam głowę, że miała tęż błysk w oku.
- Który kolega....
- Maks. Jest bardzo miły.
- Uuu, skąd te wypieki na twarzy? Hem, podoba Ci się?
- Yyy...no tak.
***
Poszłam do "swojego" pokoju, później do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i wróciłam do pokoju. Całkiem szybko zasnęłam, po takiej podróży...
Maks?
Od Maksa do Rose
Odprowadziłem dziewczynę aż pod jej dom. Było już późno, nie chciałem żeby wracała sama. Pomogłem jej jeszcze wprowadzić rower do garażu, później musieliśmy się pożegnać.
Rose?
Od Rose do Maksa
- Dobra. -skoczył z konaru i wyciągnął ręce w moją stronę.
Lekko je złapałam i zsunęłam się na ziemię, zachwiałam się lądując, jedbak Maks przytrzymał mnie w ostatniej chwili. Prawie się przytulaliśmy, oblałam się rumieńcem nie większym niż on.
- Dzięki. -odsunęłam się od niego, a on mnie puścił.
- Drobiazg. -uśmiechnął się.
***
Pojechaliśmy na koniec miasta zajęło bam to ze dwie godziny...następne dwie wracaliśmy, dodadkowo jeszcze pół godziny, aby dotrzeć do domu (razem z Maksem, gdyż uparł się, że mnie odprowadzi ;3). Było krótko przed 23, kiedy stanęliśmy pod domem ciotki.
Maks?
Od Maksa do Rose
Pokiwałem głową przyglądając jej się uważnie, utkwiłem w jej oczach. Były... brak mi słów, takie piękne...
- Chcesz się gdzieś przejechać albo przejść? - zaproponowałem.
Rose?
Od Rose do Maksa
- Z pewnej dziury, do której raczej nie chcę wracać...no i chyba będę przez najbliższy czas skazana na Kaspra. -posłałam mu uśmiech, mając nadzieję, że wygląda całkiem przekonująco.
Maks?
Od Maksa do Rose
W końcu się zamknąłem i spojrzałem na nią.
- Chyba zanudzam, co? - uśmiechnąłem się lekko.
- Nie, nie co ty. - odwzajemniła gest.
Spojrzałem przed siebie, na wodę. Tworzyły się wiry na niej i inne zjawiska.
- Skąd tu właściwie przyjechałaś? - spytałem.
Rose?
Od Rose do Maksa
Od Maksa do Rose
***
Po południu byłem umówiony z Kasprem i Lukasem. Założyłem jeansy oraz t-shirt.
***
Na miejscu, był tylko Lukas, z dziesięć minut musieliśmy czekać na Kaspra. W końcu przyjechał, z jakąś dziewczyną. A no tak! Żalił się że jego kuzynka będzie z nim mieszkać i że wszędzie będzie musiał ją ze sobą targać.
- Sorka za spóźnienie, ale matka mnie zmusiła żebym wziął ją ze sobą. - prychnął a dziewczyna lekko speszona spuściła wzrok.
- Ooo, widzę że nawet jej swój stary rower odremontowałeś. - zaśmiał się Luk. - Słodko. - dodał.
- Ojciec jej odnowił. - prychnął.
- Może nas przedstawisz? - spytał Lukas.
- Nie, ona będzie tu czekać. Wrócimy za kilka godzin. - uśmiechnął się do niej wrednie i skoczył w dół, Lukas za nią.
Pokręciłem głową i westchnąłem głęboko, lubię go ale czasem zachowuje się jak skończony dupek.
- Jestem Maks. - przedstawiłem się i wyciągnąłem w jej stronę rękę.
- Rose. - odwzajemniła gest, jej dłoń lekko drżała. - Nie jedziesz z nimi?
- Obejdą się beze mnie. - uśmiechnąłem się lekko.
Mieliśmy zjechać na dół, jednak zauważyłem że Rose z przerażeniem patrzy w dół. Nic dziwnego, była to mega wysoka rampa.
- Lęk wysokości? - spytałem, pokiwała głową lekko zawstydzona. - Okej, mam pomysł.
Zsiedliśmy z rowerów, puściłem je w dół, złapałem dziewczynę za ręce i kazałem jej zamknąć oczy. Powoli zeszliśmy na dół.
- To co, może przejedziemy się nad Wisłę, posiedzimy, może lody, gofry czy coś? - zaproponowałem posyłając jej uśmiech i podnosząc oba rowery jednocześnie.
Rose?
WS