Położyłam delikatnie głowę na jego klatce piersiowej, wsłuchując się w bicie jego serca.
- Na pewno. -odpowiedziałam, próbując samej sobie to w mówić.
No bo, co jeżeli Kasper się nie obudzi, jeżeli umiera, jeżeli już umarł...co ja w tedy zrobię, jak to powiem ciotce, to ją załamie...jeżeli coś takiego się stanie, a mam nadzieję, że nie.
Maks przytulił mnie mocniej. Uśmiechnęłam się mimowolnie, tak na prawdę to nasz pierwszy raz kiedy się przytulamy, kiedy jesteśmy tak bardzo blisko siebie...ta chwila może nie wydawać się piękna, ze względu na okoliczności, ale jednak taka była. Podniosłam się lekko, tak aby spojrzeć mu w oczy...posłał mi uśmiech tak słodki, uroczy i pociągający, że przybliżyłam się do niego i złączyłam niepewnie nasze usta w pocałunku.
Maks? Jasne :*
Brak komentarzy
Prześlij komentarz