- Pewnie. - złapałem ją za rękę.
Wyszliśmy przed szpital, ruszyliśmy wzdłuż chodnika, trzymałem ją blisko siebie, obejmując.
- Mam już go dość... tych jego wyzwisk... - wydusiła w końcu.
- No to zamieszkaj ze mną... - spojrzałem na nią.
Domyślałem się, możliwe jest że mnie wyśmieje. Ale w sumie, czemu nie? Mieszkam sam, pracuję...
Rose?
Brak komentarzy
Prześlij komentarz